Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
25 postów 127 komentarzy

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze

Jerzy Przystawa - – polski uczony, fizyk, profesor dr hab., specjalista kwantowej teorii ciała stałego, nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Wrocławskim (były kierownik Zakładu Fizyki Fazy Skondensowanej i Teorii Wielu Ciał w Instytucie Fizyki Teoretycznej). By

Forum Debaty Publicznej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W Pałacu Prezydenckim, co pewien czas, odbywają się spotkania pod tytułem "Forum Debaty Publicznej". Mają one stworzyć wrażenie szerokich konsultacji społecznych Pierwszego Obywatela

 

W środę, 29 lutego 2012, w Pałacu Prezydenckim w Warszawie, miało miejsce kolejne spotkanie z cyklu „Forum Debaty Publicznej”, jakie od ponad roku organizuje Kancelaria Prezydencka z osobistym udziałem Bronisława Komorowskiego. To ostatnie było minikonferencją pod hasłem „Samorządność Filarem Kapitału Społecznego”. Wzięło w niej udział ok. 100 zaproszonych uczestników, w większości samorządowców wszystkim szczebli, ale także posłów, senatorów, naukowców i innych osób zainteresowanych bliżej funkcjonowaniem samorządu terytorialnego. Spotkanie prowadzili, na zmianę, ministrowie Kancelarii Prezydenta, Henryk Wujec i Olgierd Dziekoński, wiodące referaty wygłosiły dwie panie profesor: Anna Gizy-Poleszczuk z UW i Elżbieta Mączyńska - Ziemacka z SGH, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Prof. Gizy-Poleszczuk wyjaśniła zebranym pojęcie kapitału społecznego i jakie znaczenie dla jego uruchomienia ma zaufanie obywateli do władz wszelkiego szczebla, natomiast prof. Mączyńska-Ziemacka zajęła się pojęciem raczej mało znanym, jakim jest „wikinomia”, w szczególności „makrowikinomia”, a oznacza naukę o masowej współpracy biznesowej i znaczenia tej współpracy dla życia społecznego.

 

 Poza tymi wykładami miały miejsce prezentacje zaproszonych samorządowców, które w zasadzie ilustrowały jak interesująco mogą sobie poczynać władze samorządowe. Przykładowo: marszałek województwa mazursko-warmińskiego opowiadał ciekawie o Kanale Elbląskim, burmistrz miasta Zielonki przedstawił jak znakomicie działa infrastruktura informatyczna w jego mieście, a starosta polkowicki opisał, jak samorządowcy i mieszkańcy jego powiatu pokonali opór administracji rządowej i wywalczyli sobie powiat polkowicki na bazie Związku Gmin Zagłębia Miedziowego. Przedstawiciel Ośrodka Badania Opinii Publicznej zreferował wyniki badań na temat aktywności mieszkańców w rozwoju społeczności lokalnej, które okazały się dość pesymistyczne, bo ilustrowały nieprzyjemny trend zanikania zaufania obywateli do władz, w tym do władz samorządowych. Szereg występujących potem w dyskusji osób, głównie tych, którzy w latach 1990 – 2000 było samorządowcami, zwracało uwagę na fakt, że o ile w pierwsze lata działania samorządu terytorialnego cechował spontaniczny entuzjazm i wielkie oczekiwania, to ten entuzjazm, z upływem lat, systematycznie się zmniejszał i że wypada coś z tym zrobić. Powstała też kontrowersja odnośnie roli i znaczenia reformy wprowadzającej do samorządu terytorialnego tzw. bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów. O ile większość występujących była zdania, że ta reforma miała dobroczynne skutki dla gminnej samorządności, to obecny na Sali znany dominikanin, O. Maciej Zięba zgłosił postulat wprowadzenia kadencyjności mandatu wójta, burmistrza czy prezydenta miasta, ponieważ bez tej regulacji władza samorządowa korumpuje się, tworzy się swoista mafia wokół gospodarza gminy. Mówca powołał się przy tym na doświadczenia społeczeństw zachodnich, gdzie podobno kadencyjność burmistrza jest normą. Było to ciekawe spostrzeżenie i wielka szkoda, że O. Zięba nie przytoczył konkretnych przykładów, bo z mojego rozeznania wynika, ze kadencyjność urzędu burmistrza to raczej rzadko spotykany wyjątek.

 

Wśród uczestników konferencji z przyjemnością spotkałem kilku aktywnych zwolenników JOW, takich jak p. Mariusz Wis, prezes Fundacji im. J.Madisona, Włodzimierz Urbańczak z Poznania, członek Zarządu Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego „JOW”, prof. Antoni Kamiński z Instytut Studiów Politycznych PAN, czy p. Jerzy Stępień, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego. Z pewnym zaskoczeniem, ale i satysfakcją, wysłuchałem wypowiedzi b. prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy, p. Marcina Święcickiego, który podkreślił znaczenie JOW dla życia publicznego i działania samorządów i opowiedział się za wprowadzeniem JOW w wyborach na wszystkich szczeblach. Interesujący też był głos innego zwolennika JOW, prezydenta Rzeszowa, p. Tadeusza Ferenca, który tym razem zabrał głos w sprawie prawdziwego dramatu edukacyjnego, jakim jest prawie powszechne zamykanie, gdzie się tylko da, małych szkół.

 

Razem z p. Mariuszem Wisem nieustępliwie usiłowaliśmy zabrać glos w debacie, ale pomimo, że od samego początku wytrwale trzymaliśmy ręce w górze, to min. Dziekoński jakoś dzielnie patrzył w inną stronę. Mimo tego, ale już po wyjściu Pana Prezydenta i po przerwie udało nam się powiedzieć parę słów. P. Mariusz Wis przedstawił wyniki badań opinii publicznej, jakie zostały przeprowadzone na reprezentatywnej próbce na zlecenie Fundacji Madisona i z których to badań wynika, że ok. 75% Polaków popiera wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu. Ja natomiast zadałem pytanie: dlaczego Anglikom, Amerykanom, Kanadyjczykom etc, aby kandydować na posła wystarczy 10 podpisów mieszkańców ich okręgów i kandydowanie do wszystkich urzędów publicznych jest otwarte i nie podlega żadnej reglamentacji, podczas gdy  w Polsce to bierne prawo wyborcze obywateli jest wszędzie poważnie ograniczone, a w przypadku Sejmu już wręcz zlikwidowane? Dlaczego Polak musi zakładać jakieś wielkie komitety wyborcze, zbierać tysiące podpisów i przechodzić skomplikowane procedury rejestracyjne, podczas gdy u „naszych sojuszników, Amerykanów i Anglików” jest to droga otwarta , dostępna każdemu kto ma ochotę i życzenie na nią wejść? To jest właśnie mechanizm blokujący uaktywnienie się „kapitału społecznego” i bez odblokowania tej drogi będzie tylko gorzej.

 

Prezydent Komorowski, w swoim krótkim expose, oświadczył, że jest politycznym realistą, a to oznacza, że podejmuje tylko takie działania, które, w danych warunkach politycznych, mają szanse zostać zrealizowane. To jest wielka szkoda i strata nas wszystkich, że Prezydent Rzeczypospolitej, wybrany większością obywatelskich głosów, nie czuje się zobowiązanym, żeby w swoich pracach podejmować działania zgodne z wolą większości Polaków, ale kieruje się jakimś wąsko pojmowanym „pragmatyzmem politycznym”, co należy rozumieć jako rozpoznawanie aktualnej koniunktury w partiach politycznych. Partie polityczne, z samej swojej istoty, zawsze reprezentują jedynie część społeczeństwa i, patrząc na wyniki badań opinii publicznej, skromną jego część. Prezydent, wybrany w większościowych wyborach powszechnych, posiada mandat o wiele mocniejszy i nie powinien chować się za plecami partyjnych układów. Czy te wszystkie głosy, pojawiające się na Forum Debaty Publicznej, przyczynią się do tego, że Prezydent RP będzie bardziej reprezentantem Narodu Polskiego niż partii politycznej, która Go na to stanowisko desygnowała? Oto jest pytanie.

KOMENTARZE

  • A to ci...
    "Prezydent Komorowski, w swoim krótkim expose, oświadczył, że jest politycznym realistą,..."

    Bronio myśli, że polityczny realizm onacza praktykowanie politycznego ku*estwa. A ponadto dziwię się Panu odrobinę czytając: "Czy te wszystkie głosy, pojawiające się na Forum Debaty Publicznej, przyczynią się do tego, że Prezydent RP będzie bardziej reprezentantem Narodu Polskiego niż partii politycznej, która Go na to stanowisko desygnowała? Oto jest pytanie."
    Nie zna Pan odpowiedzi na to pytanie - naprawdę?

    ..........................................
    Pozdrawiam Pana,
    RSz.
  • @Szeremietiew 14:06:57
    Powiadają, że kto pyta - nie błądzi.
    Pozdrawiam wzajemnie,
    Jerzy Przystawa
  • Daję 5* ale za co?
    "obecny na Sali znany dominikanin, O. Maciej Zięba zgłosił postulat wprowadzenia kadencyjności mandatu wójta, burmistrza czy prezydenta miasta, ponieważ bez tej regulacji władza samorządowa korumpuje się, tworzy się swoista mafia wokół gospodarza gminy. Mówca powołał się przy tym na doświadczenia społeczeństw zachodnich, gdzie podobno kadencyjność burmistrza jest normą. Było to ciekawe spostrzeżenie i wielka szkoda, że O. Zięba nie przytoczył konkretnych przykładów, bo z mojego rozeznania wynika, ze kadencyjność urzędu burmistrza to raczej rzadko spotykany wyjątek."

    Nie za to, bo dominikanin (choć niewątpliwie trefny) ma tym razem rację. W ogóle kadencyjność powinna być zasadą, inaczej jak u nas wójt jest 5 kadencji i ustępuje chyba z nudów posiedzieć sobie w radzie powiatu dla odmiany. Tak nie może być. Dwie kadencje i STARCZY. Nie ma na ogół ludzi niezastąpionych, wybitne jednostki są absolutnym wyjątkiem, należy dostrzegać zalety też poprzedniego rozwiązania, wójta było o wiele łatwiej zmienić, musiał słuchać rady gminy, a ta jest sercem demokracji lokalnej z sołtysami w JOW przecież wybieranymi ;) Wiele rad gmin ma okręgi JOW, niestety nie u nas, ale to jest do zrobienia, byle CHCIEĆ, tylko czy to ma to sens? Mieszany system lepszy, czyli kilka okręgów JOW i reszta sołectwami, oraz ogólnogminny okręg JOW. Są ludzie ogarniający sprawy swojej ulicy-okolicy, są ludzie znani z aktywności w swojej parafii, sołectwie, ale trzeba też wizjonerów na skalę gminy z poparciem całej społeczności. Nie da się zrobić dobrego systemu wyborczego bez uwzględnienia takich czynników kompetencji.

    Czy chce Pan specjalistów TYLKO od zdobywania głosów ze swojej ulicy, okręgu JOW? I do czego to doprowadzi? Wybitna osobowość będzie bez szans, za to rzutki chłopek co załatwi coś ludziom (postawi wódkę, bo to klasyka) będzie wybierany cyklicznie do śmierci przez 50 lat kolejno. Tylko czy to rozwinie gminę? Wątpię. Niekiedy trzeba trudnych decyzji jak wysiedlenie części mieszkańców pod wielkie inwestycje, akurat u nas np PORT RZECZNY, czy kopalnię węgla z zapleczem. Za tym nie będzie głosował radny z okolicy wysiedlanych.

    "Ja natomiast zadałem pytanie: dlaczego Anglikom, Amerykanom, Kanadyjczykom etc, aby kandydować na posła wystarczy 10 podpisów mieszkańców ich okręgów i kandydowanie do wszystkich urzędów publicznych jest otwarte i nie podlega żadnej reglamentacji, podczas gdy w Polsce to bierne prawo wyborcze obywateli jest wszędzie poważnie ograniczone, a w przypadku Sejmu już wręcz zlikwidowane? Dlaczego Polak musi zakładać jakieś wielkie komitety wyborcze, zbierać tysiące podpisów i przechodzić skomplikowane procedury rejestracyjne, podczas gdy u „naszych sojuszników, Amerykanów i Anglików” jest to droga otwarta , dostępna każdemu kto ma ochotę i życzenie na nią wejść? To jest właśnie mechanizm blokujący uaktywnienie się „kapitału społecznego” i bez odblokowania tej drogi będzie tylko gorzej."

    Za to daję 5* i ma Pan świętą rację. Bez JOW można też wiele poprawić i demokracja będzie nieco bardziej... demokracją, a nie pozoranctwem jak w III RP. To się nadaje do programu nie tylko ruchu na rzecz jow, ale dla każdego ruchu patriotycznego, także ogólnego ruchu wyłaniającego się z Nowego Ekranu. Na pewno będę to lansował do programu Klubu Katolickiego NE. Nawet ma wójta nie jest łatwo wystartować, ja np bez zaplecza nie mam szans. Nie chodzi nawet o moje szanse w wyborach, po prostu miałbym okazje przedstawić pomysły na rozwój gminy, w tym koncepcję podziału gminy... na dwie... co ożywi naszą społeczność. Małe jest piękne, a prawo daje szerokie możliwości współpracy różnych gmin, więc nie trzeba takich kołchozów wrogich sobie sołectw-parafii na siłę. Mamy takie lokalne Czechy i Słowację, razem nie bardzo po drodze, CHORY UKŁAD.

    Do JOW nie mam przekonania, ale też nie jestem jakimś jego zaciekłym wrogiem. Mam poczucie pewności że to nie jest dla nas żadne panaceum, ale okazja na kolejny... UKŁAD. Z układu w układ. Problem jest w braku społeczeństwa obywatelskiego, z tego iż Suweren przestaje być Narodem Polskim, a jest PO-lskawy.

    Proszę tworzyć swój nurt JOW w szerokim ruchu obywatelskim i będzie nam po drodze do Nowej, Lepszej Polski. Pan Romuald słusznie pyta czy czynny polityk konkretnej partii to optymalny kandydat na prezydenta wszystkich Polaków i całej Polski? Bo teraz reprezentuje z bulem najwyżej 1/4 obywateli III RP. Tak ma być zawsze? Może należy wymagać wieloletniej bezpartyjności? Np pięciu lat poza partiami i ICH listami wyborczymi?

    Może należy wprowadzić przymusowe wybory? Niech ludzie traktują to jako prawdziwy obowiązek obywatela i jednocześnie przywilej. Brak udziału w głosowaniu odbierałby część praw obywatelskich, część przywilejów, zwiększenie kosztów składek, podatków, to wystarczające "kary", zmotywowanie do głosowania. Wtedy prezydenta wybierze np 90 czy 95% uprawnionych i może mądrzej niż do tej pory, ale czuję że nadchodzi era prezydenta... palikmiota. JOW daje mu właśnie taką szansę.
  • @Marek Kajdas 16:58:40
    Szanowny Panie,
    ponieważ Polacy nie mają własnych nauk politycznych ani społecznych, a wszystkie sprawy ustrojowe są w rękach funckjonariuszy pookrągłostolowego systemu, dlatego Polacy muszą sami rozejrzeć się za ustrojem państwa, który by im najbardziej odpowiadał. Ja w tym celu proponuję wzorować się na państwach, ktore mają sensowne rozwiązania ustrojowe i samemu amatorsko nie wymyślać koła i kwadrau, bo te już dawno zostały wymyslone. Pańskie pomysły to alurat taka działalność: Panu się coś wydaje i nie przejmuje się Pan, że to co Pan proponuje zrodziło się tylko w Pańskiej głowie i wcale nie wiadomo czy to w ogóle ma szansę się sprawdzić. Tak jest i z kadencyjnością wójtów i buristrzów, z którą wyskoczył dominikanin Zięba i nie wiadomo wcale z jakiej praktyki, z jakich doświadczeń on to wywiódł. O iile go znam to samorządność i ustrój samorządowy zna tylko z lektury. Warto by się więc zastanowić dlaczego Amerykanie, Anglicy, Szwajcarzy etc nie stosują kadencyjności wójtów i burmistrzów i tam taka sytuacja, owszem, zdarza się, ale jako wyjątek. Wybory tzw. bepośrednie dowiodły już trzkrotnie, że jeśli mieszkańcy gminy chcą zmienić wójta czy burmistrza, to taką możliwość mają i z niej często korzystają. Kadencyjność natomiast jest obecnie potrzebna partjniactwu, ponieważ obywatele w 80% wybrali ludzie nie związanych z partiami politycznymi. Więc teraz kombinują, że gdyby wprowadzić z nagła kadencyjność, to łatwo by się tych niechcianych wójtów i burnistrzów pozbyli, a wtedy, korzystając z kolosalnej przewagi partii, udałoby się im tę przykrą sytuację zmienić.I to jest cały sens tej postulowanej kadencyjności.
  • @Autor
    Pragmatyzm rozumiany przez prezydenta polega na tym, ze będzie się tylko interesował tym na co ma ochotę i z czego mogą być korzyści dla aparatu władzy.
    JOW stoi w sprzeczności z taką pragmatyką.

    Pozdrawiam
  • @jazgdyni 05:05:24
    tak to wygląda, nie inaczej.
  • @Jerzy Przystawa 17:19:34
    Ciekawe kto o.Ziębie to pytanie podrzucił? W Gdyni PO i SLD dostają szału, bo Szczurek z każdą kolejną kadencją dostaje coraz więcej głosów. I propozycję, aby wprowadzić kadencyjność, już tu słyszałam.
  • @sigma 19:38:54
    To nie było pytanie lecz expose. Nie od wczoraj wiemy, gdzie są ulokowane sympatie Macieja Zięby.
  • @Jerzy Przystawa 21:10:13
    W ogóle Domini canes zeszli na psy, ale na co zeszła Zięba?
  • @sigma 13:23:23
    O. Mieczysław Krąpiec, z którym miałem zaszczyt rozmawiać dobrych kilka lat temu, konstatując przykrą sytuację w Zakonie O.O. Dominikanów, podsumował to wtedy dowcipnie mówiąc, że "Zięba się zaziębił". Na szczytach wieje mocno i zaziębić się nie trudno.
  • @Jerzy Przystawa 13:48:26
    No proszę, z Brzechwy prorok jakiś, czy co?

    "A zięba nic nie wiedziała,
    Na dębie sobie siedziała,
    Aż jej doniosły żołędzie,
    Że koncert się nie odbędzie,
    Gdyż zięba właśnie umarła.
    Na ciężką chorobę gardła."
    /Ptasie plotki/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930